a_plum – cel: łamanie dyszki

Moderator: infernal

a_plum
Wyga
Wyga
Posty: 59
Rejestracja: 09 sty 2012, 22:53
Życiówka na 10k: brak
Życiówka w maratonie: brak
Lokalizacja: Warszawa

Nieprzeczytany post

Imię: Aneta
Wiek: 26 lat
Wzrost: 164 cm
Waga: 54-55 kg

Biegam nieregularnie od wiosny 2010 r. Brak systematyczności wynika z przerw na leczenie kilku kontuzji oraz z niewielkiego lenistwa (takiego malutkiego :bum: ). Do tej pory nigdy nie biegałam według ściśle określonego planu, biegałam tyle na ile miałam ochotę (średnio 3-4 razy na tydzień). Od stycznia przez to, że przez dłuższy czas PRAWIE mi nic nie dolega zdecydowałam się na rozpoczęcie nowego etapu biegowego, który ma wyglądać następująco:

1. Biegam regularnie i zwiększam liczbę dni biegowych na 5 razy w tygodniu;
2. Rozpoczynam plan treningowy, czyli biegam według ustalonego schematu, a nie tak jak mi się w danym momencie spodoba;
3. Systematycznie wykonuję ćwiczenia, które pomogą mi uniknąć kontuzji i w związku z tym rok 2012 ogłaszam rokiem bez kontuzji - tu mam wielką nadzieję, że moje życzenie spełni się, bo wiem że głównie to może mi przeszkodzić w realizacji postanowień;


Plan, według którego zaczęłam biegać ma na celu przygotowanie mnie do Półmaratonu Warszawskiego w marcu (do tej pory startowałam tylko 4 razy na 10 km) oraz do złamania przy okazji 45 minut na dyszkę (mój najlepszy wynik biegu na 10 km to 46:45 min). Talentem biegowym nie jestem, więc wiem, że tylko ciężka praca pomoże mi w osiągnięciu przyzwoitych wyników biegowych.
Założony blog ma mnie dodatkowo motywować do realizacji moich postanowień...
Będę wdzięczna za słowa krytyki (uznania :hejhej: ), a przed wszystkim za dobre rady od bardziej doświadczonych biegaczy!!
Ostatnio zmieniony 02 kwie 2012, 10:37 przez a_plum, łącznie zmieniany 2 razy.
"Motywacja jest tym, co pozwala zacząć. Nawyk jest tym, co pozwala wytrwać"

BLOG
KOMENTARZE
a_plum
Wyga
Wyga
Posty: 59
Rejestracja: 09 sty 2012, 22:53
Życiówka na 10k: brak
Życiówka w maratonie: brak
Lokalizacja: Warszawa

Nieprzeczytany post

Biegam wg planu J. Skarżyńskiego – który został nieco zmodyfikowany na potrzeby przygotowania się do półmaratonu oraz dostosowany do moich możliwości.

I TYDZIEŃ – 78,54 km (5 treningów) – zrealizowany w 100%
II TYDZIEŃ

10/01/2012 (wtorek)

Po wczorajszym odpoczynku trzeba było troszkę rozruszać się, zgodnie z planem:
OWB1 10 km + 10 prz – 16,38 km

czas : 1:39 h
1,40 km rozbieganie
10 km OWB1 (5,45/km)
10 prz po 20s (4:47-3:58/km)
2,43 km powrót

Dzisiejszy bieg był spokojny, bez większych emocji, upadków, problemów zegarkowych itp. rzeczy, które nie wiem czemu dość często zdarzają się mi :nienie: .
Wymyśliłam sobie, że dziś całe OWB1 będę biegała po lesie (zwłaszcza, że miałam okazję pobiegać w dzień). Wybrałam boczne dość błotniste szlaki - błotko pozwoliło tylko na 4 km, musiałam się kilka razy zatrzymywać aby nie zaliczyć salta, zrezygnowałam i uciekłam na suchy ląd.
Po powrocie do domu pół godzinki GR (rozciąganie) oraz godzinka GS (gimnastyka siłowa). Dzisiejsze założenia wykonane w całości i oby tak dalej :usmiech:.

Jutro szybkie bieganko...
"Motywacja jest tym, co pozwala zacząć. Nawyk jest tym, co pozwala wytrwać"

BLOG
KOMENTARZE
a_plum
Wyga
Wyga
Posty: 59
Rejestracja: 09 sty 2012, 22:53
Życiówka na 10k: brak
Życiówka w maratonie: brak
Lokalizacja: Warszawa

Nieprzeczytany post

II TYDZIEŃ

11/01/2012 (środa)

WB2 + 3M

13,47 km – 1,16h

1,60 km rozbieganie
8 km WB2 - 4,49/km
3M (tempo poszczególnych minut - 4,08/4,01/4,12/km), przerwy po 3 minuty
2,95 km powrót

Ten rodzaj wybiegania jest dla mnie nowością – czyli bieganie, podczas którego w końcu trzeba trochę zmęczyć się :orany:
Z dzisiejszego treningu jestem zadowolona, widzę w końcu poprawę w tym moim bieganiu. Tydzień temu ten sam dystans (WB2 – 8 km) pobiegłam w tempie 4,54/km i na koniec czułam się podobnie jak dziś, więc albo dziś biegłam za szybko albo wcześniej biegłam za wolno. Ten problem rozwiązał by zapewne pulsometr, który znowu zapomniałam założyć (cały dzień myślałam o tym, że muszę z nim dziś biegać, no i na myśleniu temat zakończył się…). Tak w ogóle to muszę w końcu ustalić swoje tętno maksymalne, ale problem jest w tym, że doprowadzać się do „skrajnego wyczerpania” to ja jeszcze nie umie… W najszybszym moim biegu na 10 km moje HRmax wyniosło 181 bpm, zmęczona po biegu byłam, ale z tej liczby chyba wynika, że można być jeszcze bardziej zmęczonym no bo raczej takiego niskiego nie powinnam mieć… chyba.
Tempa w 3M jak zwykle w złej kolejności :wrrwrr:
Po powrocie 40 min rozciągania, godzina gimnastyki siłowej w tym pompki – w końcu umie robić prawdziwe pompki :hejhej: . Udało się ich zrobić 60 (w 5 seriach po 12/13/10/10/15). Za dwa dni test jaką ich maksymalną liczbę jestem w stanie zrobić za jednym razem. Jeśli przekroczę 20 to przechodzę na kolejny poziom pompkowania.
"Motywacja jest tym, co pozwala zacząć. Nawyk jest tym, co pozwala wytrwać"

BLOG
KOMENTARZE
a_plum
Wyga
Wyga
Posty: 59
Rejestracja: 09 sty 2012, 22:53
Życiówka na 10k: brak
Życiówka w maratonie: brak
Lokalizacja: Warszawa

Nieprzeczytany post

TYDZIEŃ II

12/01/2012 (czwartek)

WB – wycieczka biegowa

dystans: 18,2 km
czas: 1,45h
tempo: 5,49/km

Start późny, bo po godz. 21. Na początku kropił deszczyk i wiał wiaterek, a potem durny wicher tak mi dał popalić, że ostatkiem sił wracałam do domu. Na 5 km porządnie zmokłam, potem wyschłam i na przedostatnim km znowu zmokłam – ale co cię nie zabije to cię wzmocni, to może i moje dolne kończyny chociaż trochę wzmocni... Mimo nie za mocno długiego dystansu wycieczki biegowej - pogoda i trzeci dzień biegania pod rząd, zmęczyły mnie okropnie, tego dnia nie miałam już siły na żadne dodatkowe wygibasy. Moje nogi jeszcze nie przyzwyczaiły się do biegania kilka dni po rząd (raczej zawsze biegałam co drugi dzień). Ku mojemu zaskoczeniu sporo biegaczy spotkałam w tą późną, mocno wietrzną porę.

Odebrałam swój numer startowy na bieg Chomiczówki na 15 km. Nie wiem czy robię dobrze, że biorę w nim udział. Po skończonym planie treningowym (przynajmniej pierwszym w życiu) powinno się sprawdzać swoje umiejętności, a nie już w drugim tygodniu. Z drugiej strony bieg odbywa się tuż pod nosem, więc szkoda nie skorzystać z takiej okazji. Za bardzo nie wiem jakim tempem mam biec, bo to moja pierwsza piętnastka i nie wiem czy ten dystans bardzo czy tylko trochę różni się od 10km... zaczyna ogarniać mnie mały stresik.
"Motywacja jest tym, co pozwala zacząć. Nawyk jest tym, co pozwala wytrwać"

BLOG
KOMENTARZE
a_plum
Wyga
Wyga
Posty: 59
Rejestracja: 09 sty 2012, 22:53
Życiówka na 10k: brak
Życiówka w maratonie: brak
Lokalizacja: Warszawa

Nieprzeczytany post

II TYDZIEŃ

13/01/2012 (piątek)

WOLNE

Zgodnie z planem odpoczywałam. Nawet jeśli chciała bym tego dnia biegać to nie było kiedy, po jedenastu godzinach w pracy zmobilizowałam się jedynie do kilku ćwiczeń na stabilność, trwało to aż pół godziny…
Muszę coś wymyślić na te dwa dni w tygodniu wolne od biegania, a tak w ogóle to chyba czas najwyższy przeprosić siłownię, jakieś trzy miesiące minęło od mojej ostatniej wizyty tam.

14/01/2012 (sobota)

OWB1 + SB 10x100s

Ze względu na jutrzejszy bieg, dzisiejszych wytycznych z planu nie wykonałam. Zgodnie z radą pewnego, bardziej doświadczonego biegacza zrobiłam tylko krótkie rozbieganie - 7,5 km. Pobiegłam pętla jutrzejszego biegu sprawdzić co mnie następnego dnia czeka. Jutro w planie wypada mi WB2, toteż powiedzmy, że pobiegnę zgodnie z planem, jedynie będzie to bardziej bolesne, zwłaszcza jak nie wstrzelę się w odpowiednie dla mnie tempo. Jeszcze ta pogoda namieszała mi głowie i już sama nie wiem czy ryzykować… Stres niby mobilizuje, więc można powiedzieć, że jestem bardzo zmobilizowana!
"Motywacja jest tym, co pozwala zacząć. Nawyk jest tym, co pozwala wytrwać"

BLOG
KOMENTARZE
a_plum
Wyga
Wyga
Posty: 59
Rejestracja: 09 sty 2012, 22:53
Życiówka na 10k: brak
Życiówka w maratonie: brak
Lokalizacja: Warszawa

Nieprzeczytany post

II TYDZIEŃ

15/01/2012 (niedziela)

XXIX BIEG CHOMICZÓWKI – 15 km

Pierwszy bieg na 15 km mam zaliczony. Za bardzo nie wiedziałam jak do tematu podejść, więc wymyśliłam następująco: pierwsze okrążenie pobiec wolniejszym tempem, drugie przyśpieszyć, a na trzecim albo bardziej przyśpieszyć albo przynajmniej nie zwolnić – czyli rozsądnie podejść do tematu. Tak „mądrze” rozkładałam siły, że pierwszą pętlę pobiegłam trochę za wolno niż zakładałam, drugą trochę za szybko, a o pokonaniu trzeciej pętli to już szkoda gadać… W każdych zawodach, w których do tej pory brałam udział miałam i mam tak, że jak zaczyna przychodzić pierwszy kryzys, to ja zamiast walczyć do końca to poddaję się…(a dziś można było wygrać, bo nie było tak źle) - typowy problem mało doświadczonego biegacza. Skończyłam z niższym tętnem niż miałam w połowie biegu – bez komentarza.
Jeszcze sporo pracy przede mną, aby w końcu te moje szare komórki zatrybiły o co w tym wszystkim chodzi. Do pozytywnych stron zaliczam to, że to był dobry akcent, który przydał się w przygotowaniach do półmaratonu (bo jeszcze jedna pętelka i byłby prawie półmaraton :taktak: ) oraz to, że przynajmniej jest co poprawiać :taktak:

Wynik:
Dystans wg. Garmina: 15,13 km ( :niewiem: )
Netto: 01:13:36
Brutto: 01:13:49
Śr tempo: 4,52/km
Śr tętno: 174 (max 179)
"Motywacja jest tym, co pozwala zacząć. Nawyk jest tym, co pozwala wytrwać"

BLOG
KOMENTARZE
a_plum
Wyga
Wyga
Posty: 59
Rejestracja: 09 sty 2012, 22:53
Życiówka na 10k: brak
Życiówka w maratonie: brak
Lokalizacja: Warszawa

Nieprzeczytany post

Jak człowiek, trochę ochłonie to dochodzi do całkiem mądrych wniosków. Po co ja przejmuję się tym wszystkim. Przecież bieganie ma mi sprawiać przyjemnośc, a nie dodatkowy stres. Każdy start w zawodach ma być nowym doświadczeniem, sprawiać za każdym razem wielką frajdę. Jak pobiegnę o minutę wolniej to świat nie zawali się.
Jestem zadowolona z mojego pierwszego biegu na 15 km, wynik uważam za przyzwoity :oczko: Rok temu o tej porze wogóle nie mogłam biegać z powodu bolącej nogi, więc trzeba i to docenić, że nie mam teraz tego typu problemów. Tak, tak kobieta zmienną jest :taktak:

Dziś czeka mnie poźne, wieczorne bieganie. Mam nadzieję, że nie będzie ślisko...
"Motywacja jest tym, co pozwala zacząć. Nawyk jest tym, co pozwala wytrwać"

BLOG
KOMENTARZE
a_plum
Wyga
Wyga
Posty: 59
Rejestracja: 09 sty 2012, 22:53
Życiówka na 10k: brak
Życiówka w maratonie: brak
Lokalizacja: Warszawa

Nieprzeczytany post

TYDZIEŃ III

16/01/2012 (poniedziałek)

WOLNE

Zgodnie z planem nie biegałam. Zresztą po niedzieli nogom należał się odpoczynek. Zafundowałam sobie w domku na macie półtorej godziny ćwiczeń. W teście na ilość zrobionych pompek wyszło mi ich 30, ale stwierdziłam, że powtórzę jeszcze raz ten poziom, tym razem postaram się już na maksa schodzić w dół :oczko: (wcześniej było trochę za płytko).

17/01/2012 (wtorek)

10 km OWB1 + 10 przebieżek

cały dystans: 15,38 km
czas: 1,32 h
1,39 km rozgrzewka
10 km OWB1 (5,45/km)
10 przebieżek po 20 s (4,17-3,18/km)
powrót 1,42 km

Start po godz. 21. Pokonałam leniucha, który podpowiadał, żeby nie wychodzić, więc i również przez to radość z biegania była wielka. Pogoda sprzyjająca, mały mróz, brak wiatru, równo pod nogami i nie ślisko, mogłaby ta zima cały czas być tak łaskawa jak dziś.
Osiągnęłam mały sukces, w końcu udało się mi przekroczyć w 3 z 10 przebieżek dystans 100 m – pokonałam jedną przebieżką dwóch śpiących policjantów :bum:
Ważne spostrzeżenie – od momentu kiedy zaczęłam więcej biegać (również regularniej), zaraz po bieganiu wykonywać ćwiczenia, moje wszystkie dolegliwości w nodze przycichły. Czasem jeszcze coś zaboli czy zakłuje, ale widzę dużą poprawę. Bardzo cieszę się z tego powodu...
"Motywacja jest tym, co pozwala zacząć. Nawyk jest tym, co pozwala wytrwać"

BLOG
KOMENTARZE
a_plum
Wyga
Wyga
Posty: 59
Rejestracja: 09 sty 2012, 22:53
Życiówka na 10k: brak
Życiówka w maratonie: brak
Lokalizacja: Warszawa

Nieprzeczytany post

III TYDZIEŃ

18/01/2012 (środa)

WB2 + 3M

dystans: 14,04 km
czas: 1,28 h
WB2: 8 km (4,55-5,20/km)
3M: 4,20/km; 4/18/km; 4,22/km

To była lekcja pokory. Robiąc rozgrzewkę, już czułam, że nie będzie łatwo. Po 2 km zaczęły się problemy, wszystko sprzysięgło się przeciwko mnie, jak by mi ktoś odciął zasilanie :niewiem: W żaden sposób nie umiałam utrzymać tempa (a i tak założyłam wolniejsze ze względu na warunki). Żołądek zaczął mnie boleć, potem noga, a potem to już marzyłam żeby wrócić do domu i chrzanić to wszystko! Takiej niemocy to ja jeszcze chyba nie doznałam. Zwolniłam do około 5,20/km i jakoś doczłapałam do końca. Chyba było dla mnie za wcześnie na WB2, za mało czasu minęło od Chomiczówki. Nie wspominając, że spanie po 4 godziny również nie sprzyja regeneracji… No cóż i takie treningi są potrzebne, też czegoś uczą, prowadzą do jakiś wniosków. Nie ukrywam jednak że, zła byłam za tą moją niemoc...

19/01/2012 (czwartek)

WB

dystans: 18 km
czas: 1,56 h

Dłuuuugo i wooolno. Przez to tylko, że nie biegłam sama to zrobiłam to 18 km. Po poprzednim bieganiu ogarnęło mnie zniechęcenie. Na 6 km chciałam już wracać do domu, ale pojechanie mi po ambicji przez towarzysza tekstem, że jestem słaba, zmobilizowało mnie :bleble: Warunki do biegania nie za dobre, w bucie przez cały czas chlupała woda. Po powrocie również dłuuugie rozciąganie (chyba dobiłam do godziny) oraz ćwiczenia wzmacniające.

Dziś w planie wypada dzień wolny i zamierzam z tego skorzystać… przerwa w bieganiu dobrze mi zrobi.
"Motywacja jest tym, co pozwala zacząć. Nawyk jest tym, co pozwala wytrwać"

BLOG
KOMENTARZE
a_plum
Wyga
Wyga
Posty: 59
Rejestracja: 09 sty 2012, 22:53
Życiówka na 10k: brak
Życiówka w maratonie: brak
Lokalizacja: Warszawa

Nieprzeczytany post

III TYDZIEŃ

21/01/2012 (sobota)

OWB1 8 km + SB 10x100s

dystans: 14,15 km
czas: 1,45 h

To był jeden z tych wyjątkowych dni, kiedy zmuszona byłam zdecydować się na poranne bieganie. Taka pora na bieganie to nie dla mnie, tętno mam bardzo wysokie, ciężko oddycham i to wszystko w tempie mocno powyżej 6min/km. Podziwiam biegaczy, którzy wstają o 5 rano i robią jeszcze przy tym szybkie wybiegania, dla mnie w chwili obecnej to nawet trudne do wyobrażenia. Zdecydowanie lepiej i przyjemniej biega się mi wieczorem. Mimo niekorzystnej pory dnia, trening odbył się w przyjemnych leśnych warunkach… no może pomijając fakt, że przebiegając pod złamanym drzewem za wcześnie wyprostowałam się i z impetem zaryłam głową w gruby konar, że aż mi się ciemno przed oczami zrobiło... dobrze, że nikt tego nie widział, bo chyba padłby ze śmiechu :bum:
Wciąż pracuję nad techniką skipowania, ponieważ albo za nisko podnoszę nogi, albo za bardzo odchylam się do tyłu jak podnoszę je wyżej. Praktyka czyni mistrza, więc nie poddaje się :nienie:


22/01/2012 (niedziela)

WB2 + 3M

dystans: 14,51 km
czas: 1,28 h

rozgrzewka: 1,46 km
WB2: 8 km (4,55 – 5,10/km)
3M: 3,53/3,45/3,54/km
powrót: 1,53 km

Pogoda nie sprzyja bieganiu, a tym bardziej mojemu WB2. Śniegowa papka nie pozwala na „szaleństwa” biegowe :usmiech: toteż tam gdzie warunki były w miarę przyzwoite (nie groziło połamaniem nóg) tempo biegu wynosiło poniżej 5 min/km (aż całe 2 km), zaś pozostała część trasy w tempie powyżej 5min/km.

Podsumowanie tygodnia:

76,12 km – 5 treningów

To był ciężki tydzień. Jestem zadowolona, że udało się mi pogodzić codzienne obowiązki z bieganiem i kolejny tydzień zakończyłam ze zrealizowanym w pełni planem. Nieregularne godziny pracy nie sprzyjają w żaden sposób mojemu bieganiu, muszę mocno kombinować nad tym, aby to wszystko miało jakiś sens (pory dnia, kolejność itp.). Prowadzenie bloga jednak mobilizuje, przekonałam się o tym w niedziele, nie zrezygnowałam tylko dlatego, że wstyd by było napisać, że już drugiego tygodnia zwyciężył leniuch...


TYDZIEŃ IV

24/01/2012 (wtorek)

dystans: 15,29 km
czas: 1,37 h

rozgrzewka: 1,37 km
OWB1: 10 km (5,44/km)
10 prz: 4,30/km - 3,28/km
powrót: 1,46 km

Rozpoczęłam trening wczoraj, a skończyłam w dniu dzisiejszym, czyli po północy… Najlepsze jest w tym to, że coraz bardziej wydaje się mi to normalne, a tak nie jest, ponieważ bieganie o tej porze nie jest za mądre…
Oby więcej było takich dni, gdzie jest tak lekko i nogi same niosą do przodu. Fakt, że było ślisko, moja miejscówka na przebieżki była oblodzona i trzeba było bardzo uważać, aby nie zaliczyć upadku - ale nawet te wszystkie niedogodności nie przeszkodziły mojej ogromnej radości z biegania…
"Motywacja jest tym, co pozwala zacząć. Nawyk jest tym, co pozwala wytrwać"

BLOG
KOMENTARZE
a_plum
Wyga
Wyga
Posty: 59
Rejestracja: 09 sty 2012, 22:53
Życiówka na 10k: brak
Życiówka w maratonie: brak
Lokalizacja: Warszawa

Nieprzeczytany post

TYDZIEŃ IV

25/01/2012 (środa)

4 pętle krosowe
dystans: 11,25 km
czas: 1,12 h
tempo: 6,18/km – 5,48/km

WB2 + 3M – wytyczna w planie na dzisiejszy dzień

Staram się biegać zgodnie z planem, ale tego dni stwierdziłam, że zrobię wyjątek. Wybrałam się do lasu na pasywno – aktywny krosik. Miał być tylko aktywny, ale niestety źle rozłożyłam siły i ostatnia pętla wyszła najwolniejsza. Uwielbiam zimą biegać moja pętelką. Szkoda, że nie mam blisko bardziej pagórkowatego terenu, muszę na razie zadowalać się moimi kilkoma leśnymi wzniesieniami. Trochę miałam wyrzuty sumienia, że nie zrobiłam tego WB2, bo nie było aż tak ślisko jak zakładałam na podstawie dnia poprzedniego...

26/01/2012 (czwartek)

WB

dystans: 20,10 km
czas: 1,56 h
śr tempo: 5,48/km

Przez cały dzień myślałam, że na pewno mocno zmarznę w tą mroźną, wieczorową porę biegania, a tu okazało się, że nie było tak źle. Dodatkowo nawet bardzo dobrze biegało się i nie było ślisko. Coraz lepiej znoszę wycieczki biegowe, moja wytrzymałość rośnie. Za tydzień dostałam zaproszenie na wycieczkę biegową (25 km), skorzystam chętnie z tego zaproszenia, ponieważ jestem ciekawa jak będę się czuć po tej wyprawie.

28/01/2012 (sobota)

OWB1 8 km + SB 10x100s

dystans: 14,3 km
czas: 1,35 h
śr. tempo OWB1: 5,38/km

W czwartek marudziłam przed wyjściem, że będzie zimno, ale wczoraj to wpadłam w panikę. Nie dość, że musiałam iść znowu skipować rano, to jeszcze ta temperatura bardzo zniechęcała do rannych wojaży. Chyba tak ciepło na bieganie to jeszcze nigdy nie byłam ubrana jak tego dnia. Strach przed „zamarznięciem” dodał mi sił, ponieważ tempo jakim biegałam jest dość szybkim tempem jak na moje ranne ślimaczenie się. Powrót był najgorszy, po skończeniu skipów do domu miałam 2,33 km, moja twarz był aż sina z zimna. Cieszę się, że jednak nie poddałam się i wyszłam biegać, znowu zwyciężył głód biegania, a nie tym razem pogoda.
"Motywacja jest tym, co pozwala zacząć. Nawyk jest tym, co pozwala wytrwać"

BLOG
KOMENTARZE
a_plum
Wyga
Wyga
Posty: 59
Rejestracja: 09 sty 2012, 22:53
Życiówka na 10k: brak
Życiówka w maratonie: brak
Lokalizacja: Warszawa

Nieprzeczytany post

TYDZIEŃ IV

29/01/2012 (niedziela)

WB2 + 3M – 0 km

W sobotę wieczorem zaczęło boleć mnie gardło, w niedziele bolało jeszcze bardziej. Niestety nie miałam możliwości biegania w dzień, gdzie temperatura była w miarę znośna. Najwcześniej mogłam wyjść ok. godz. 20. Z ciężkim bólem serca odpuściłam sobie z nadzieją, że następnego dnia nie będzie śladu po przeziębieniu.

Podsumowanie tygodnia:

4 treningi – 60, 67 km

Tak się złożyło, że wypadły mi dwa wybiegania w drugim zakresie. Raz spanikowałam, że jest za ślisko i nie dam rady, zaś za drugim razem wygrało przeziębienie (powiedzmy, że zdrowy rozsądek). Bardzo mi zależy, aby przynajmniej raz w tygodniu wykonać WB2, ponieważ sprawia mi ono jeszcze problem, niestety ale powoli mi idzie przełamywanie oporów w wykonywaniu zwiększonego wysiłku podczas biegania.

TYDZIEŃ V

30/01/2012 (poniedziałek)

Tego dnia wypadał dzień wolny, ale z racji tego, że dzień wolny biegowy pokrył się z dniem wolnym w pracy to bez chwili zastanowienia wybrałam się na moją pętlę krosową do lasu. Musiałam wykorzystać możliwość pobiegania w dzień, gdzie temperatura była trochę bardziej przyjazna. Wykonałam 4 pętle krosu pasywnego, spokojnie i stałym tempem, rozmyślając nad tysiącem spraw. Razem wyszło 12,07 km, kusiło aby jeszcze nie kończyć, ale w końcu to dzień nad programowy, więc najrozsądniejszy był powrót.

31/01/2012 (wtorek)

OWB1 + 10 prz

dystans: 15,67 km
czas: 1,33 h

rozgrzewka: 1,49 km
OWB1: 10 km (5,42/km)
10 prz: 4,19/km - 3,42/km
powrót: 2,06 km

Znowu musiałam mocno zmobilizować się do rannego biegania. Temperatura zniechęcała mnie dodatkowo. Z nadzieją spoglądałam na termometr, że może odrobinę wzrośnie, odwlekając wyjście. Wzrosła raptem 3 stopnie. Gardło już prawie mnie nie boli, mam za to katar i aby nie pogorszyć sytuacji, postanowiłam założyć kominiarkę i przez nią wciągać powietrze :usmiech: Pomysł chyba sprawdził się, ponieważ czuję się tak samo, a nie gorzej, więc chyba uchroniłam moje gardło przed zimnym powietrzem. Nie było zbyt komfortowo, ale raz na jakiś czas można przemęczyć się, a plusem było również to, że w końcu było mi ciepło w policzki. Ogólnie ciężko się biegało, za wczesna godzina na takie przyjemności :taktak:


Podsumowanie miesiąca:

327,19 km

Zakończył się mój pierwszy miesiąc, w którym zaczęłam biegać regularnie i według planu. Myślę, że jak na moje możliwości to wynik jest zadowalający. Bałam się, że nie dam rady biegać kilka dni pod rząd, a okazało się, że szybko przyzwyczaiłam się do tego i zapomniałam o swoich obawach. Patrząc na moje wpisy, wydaje się to moje bieganie monotonne i powtarzalne, ale dla mnie jednak skuteczne. Uczy mnie przede wszystkim systematyczności, z którą niestety najlepiej nie było…
"Motywacja jest tym, co pozwala zacząć. Nawyk jest tym, co pozwala wytrwać"

BLOG
KOMENTARZE
a_plum
Wyga
Wyga
Posty: 59
Rejestracja: 09 sty 2012, 22:53
Życiówka na 10k: brak
Życiówka w maratonie: brak
Lokalizacja: Warszawa

Nieprzeczytany post

TYDZIEŃ V

01/02/2012 (środa)

0 km

02/02/2012 (czwartek)

0 km

Jednak pomysł z kominiarką nie wypalił, chciałam przechytrzyć moje przeziębienie, a ono w podzięce rozłożyło mnie na dobre. Wczoraj była tragedia, kichanie smarkanie i zdychanie… Dziś jest trochę lepiej, mam nadzieję, że jak jeszcze jutro posiedzę w domciu to w weekend (przynajmniej w niedzielę) uda się pobiegać. O realizowaniu planu treningowego w tym tygodniu nie ma mowy. Denerwuje mnie ta pogoda, codziennie wstaje z nadzieją, że może w końcu chociaż trochę zrobi się cieplej! Przez ten durny mróz tak się załatwiłam, przecież ja nigdy nie choruję, jak już to trochę gardło mnie poboli, ale zaraz przestaje. Najgorsze jest jeszcze to, że przyszły tydzień pod względem biegania, również stoi pod znakiem zapytania. W środę ma mieć usuwanego zęba mądrości przez chirurga. Nie mam pojęcia jak to zniosę, czy da się po tym od razu biegać, a jak nie to kiedy będę mogła zacząć biegać… Coś czuję, że przez te dwa tygodnie bieganie ma z głowy. Mam tylko nadzieję, że te moje problemy mocno nie wpłyną na przygotowania do półmaratonu…
Z dobrych rzeczy jest to, że schudłam 2 kg, jeszcze kolejne 2 kg i będzie idealnie :hejhej:
"Motywacja jest tym, co pozwala zacząć. Nawyk jest tym, co pozwala wytrwać"

BLOG
KOMENTARZE
a_plum
Wyga
Wyga
Posty: 59
Rejestracja: 09 sty 2012, 22:53
Życiówka na 10k: brak
Życiówka w maratonie: brak
Lokalizacja: Warszawa

Nieprzeczytany post

Ilość przebiegniętych kilometrów w poprzednim tygodniu (27,73 km) powala na kolana :hahaha: Plany planami, a rzeczywistość niestety robi swoje, to byłoby zbyt piękne, gdyby mi udało się wykonać w pełni założony plan. Chyba wyzdrowiałam, więc wracam do biegania i „przyjemnego” odmrażania buziuni...

TYDZIEŃ VI

06/02/2012 (poniedziałek)

dystans: 10,10 km (śr. tempo 5,19 min/km)

Korzystając z dnia wolnego, wybrałam najcieplejszą porę dnia na pierwsze wyjście po chorobie. Pora dnia jednak i tak mi nie pomogła, zmarzłam okrutnie. Biegło się zaskakująco lekko. Dystans myślę, że odpowiedni jak na rozbieganie, rozruszałam się trochę i bardzo nie zmęczyłam się przy tym.

07/02/2012 (wtorek)

dystans: 10,75 km (czas – ok. 1h)

Znów zmuszona byłam zafundować sobie ranne bieganie, kilka minut po godz. 6 byłam już na trasie. Musiałam mocno zmusić się aby wstać tak wcześnie, ale innego wyjścia nie było jeśli chciałam dziś chociaż trochę pobiegać. Czasu starczyło tylko na nie całe 11 km. Nie lubię takiego biegania, gdzie jestem ograniczona czasowo, nie mam czasu na porządne rozciąganie i ciągle myślę czy nie spóźnię się do pracy. W dodatku wybrałam zła trasę, śliską i nierówną. Jutro znów muszę biegać rano, ponieważ po południu czeka mnie to nieszczęsne wyrywanie zęba. Marzę o wiośnie, o suchych chodnikach, o miłym wieczornym bieganiu, o małej ilości ubrań na sobie :oczko: (a nie tak jak dziś 2 pary spodni, 2 bluzki, kurtka, 2 pary rękawiczek, kominiarka i czapka – dziś to już przesadziłam z tą ilością i grubością ubrań na sobie). To drugi dzień biegania po przerwie, a ja już marudzę... nie dobrze! Dziś wieczorem jeszcze gimnastyka siłowa (na którą również po dzisiejszym bieganiu nie miałam czas) oraz pompki, których robienie ostatnio mocno zaniedbałam.
"Motywacja jest tym, co pozwala zacząć. Nawyk jest tym, co pozwala wytrwać"

BLOG
KOMENTARZE
a_plum
Wyga
Wyga
Posty: 59
Rejestracja: 09 sty 2012, 22:53
Życiówka na 10k: brak
Życiówka w maratonie: brak
Lokalizacja: Warszawa

Nieprzeczytany post

TYDZIEŃ VI

8/02/2012 (środa)

OWB1 + 10 prz

dystans: 16,71 km
czas: 1,35 h
OWB1: 10 km (śr tempo 5,25 min/km)
10 prz: tempo 3,56-3,38 min/km

Okazuje się, że bieganie w temperaturze -10 jest już całkiem przyjemne (w porównaniu do – 20 stopni). Porannemu wyjściu towarzyszyła piękna, słoneczna pogoda. Nigdy nie pomyślała bym, że ranne bieganie przyniesie mi tyle radości (czyżbym zaczęła się do tego przyzwyczajać…). Mogę jedynie ponarzekać na moje przebieżki, ponieważ robiłam je w lesie, gdzie jest ślisko i nie można było rozwinąć pełnej prędkości :usmiech: ) Wieczorem robię je na ulicy i wtedy jest ok, ale w dzień za dużo samochodów i ludzi tam się kręci.

9/02/10 (czwartek)

WOLNE

Niestety ale znów muszę mieć kilku dniową przerwę w bieganiu. Po wczorajszym usunięciu zęba, dziś jestem okropnie zapuchnięta i cały czas jadę na środkach przeciwbólowych. Jem sam płynne i papkowate rzeczy, ponieważ mam problem z otwieraniem ust i przeżuwaniem. Przynajmniej w tej sytuacji jest dobre to, że przy nie bieganiu mało jem, bo mimo szczerych chęci mam z tym wielki problem. Jutro mam nadzieję, że będzie chociaż trochę lepiej…
"Motywacja jest tym, co pozwala zacząć. Nawyk jest tym, co pozwala wytrwać"

BLOG
KOMENTARZE
ODPOWIEDZ